Opuszcza, w pędzie groty roztrącając ostre.
Jak złom ciężki z gór szczytu oderwanej bryły,
Którą burza strąciła lub deszcze podmyły,
Lub też z laty nadwątlił mokrej pleśni osad,
Z łoskotem leci w przepaść, zerwany od posad,
Przez pola sunie, drzewa, bydło i pasterzy
Rwąc ze sobą: — tak, łamiąc szeregi, Turn bieży
Do murów grodu, kędy krwi strugi po ziemi
Płyną i włócznie lecą ze świsty groźnemi.
Podnosi głos potężny i ręką znak czyni: