«Przerwijcie bój, Rutule, i wy też, Latyni!
Cokolwiek los gotuje, sam zniosę i razem
Za złamane sojusze zetrę się żelazem!»
Rozstąpiono się zaraz i miejsce mu dano.
Zaś ojciec Enej, Turna usłyszawszy miano,
Zaniecha murów, rzuca wysokie warownie,
Przerywa wszelkie znoje wesół niewymownie
I dźwięcząc zbroją śpieszy, by stawić mu czoło:
Tak Atos albo Eryks, tak — szumiąc wesoło
Bujnymi dąbrowami wśród łoskotu pienin —