Nie inaczej trojański wódz z Dauna potomkiem
Zewrą się puklerzami; szczęk bije pod chmury.
Sam Jowisz, równe szale dwie wznosząc do góry,
Losy obu walczących mężów na nie kładzie,
Patrząc, kogo z nich dola przeznaczy zagładzie.
Skoczy Turn, naprzód silnie podawszy się ciałem,
Wzniesie miecz ponad głową — i wraz cięciem śmiałem,
Natrze... Krzykną Trojanie i Latyni; z bliska
W napięciu patrzą szyki. Lecz zdradny miecz pryska.
Turn, rozsierdzon, zostałby zgoła bez obrony,