To tu, to tam niepewne zataczając koła,
Bo tłumy Teukrów widzi, gdy naprzód się zagna,
Z tyłu mury wysokie i obszerne bagna...
Zaś Enej, choć dolega mu rana od strzały,
Kolana drżą i w biegu ból znosi niemały,
Pędzi za nim i stopą mu stopy naciska.
Tak gończy, kiedy natknie na jelenia z bliska,
Zdybawszy go nad rzeką lub w sieci, co gaje
Osacza, z ujadaniem nań głośnym nastaje; —
Zwierz, przelękły zasadzką, ucieka przez trawy