«Jakiż kres, o małżonko, wezmą plany twoje?
Wiesz dobrze — fatum samo zrządziło tak, nie ja,
Że w grono niebian trzeba nam przyjąć Eneja.
Co knujesz? Czego czekasz w chmur zimnych osłonie?
Słusznaż, by niebian ludzkie miały ranić dłonie?
Słusznaż — bo cóż bez ciebie mogłaby Juturna —
Miecz oddawać i krzepić pobity lud Turna?
Przestań już i do moich się nakłoń nalegań:
Niech ból cię nie przeraża skrycie, losów nie gań,
Niech z ust miłych nie płyną skargi w każdej porze!