Ja nieśmiertelna!... Jakże szczęścia zaznam, biedna,
Bez ciebie, bracie? Jakież dość mroczne bezedna
Ukryją mnie, boginię, przed bólem bez miary?»
To rzekłszy, głowę spiesznie spowiła w płaszcz szary
Głośno jęcząc i w rzeczne wsiąkła uroczyska.
Enej zasię nastaje, oszczepem rozbłyska
Ogromnym i tak woła, spoglądając chmurnie:
«Czemu zwlekasz? Dlaczego ociągasz się, Turnie?
Nie biegiem, ale srogim czas walczyć żelazem!
Zwróć twarz! Co sił masz jeno i sztuki, zbierz razem