Ów razem dłońmi przerwać usiłuje węzły,

Ze wstęgami w krwi czarnej i jadzie ugrzęzły,

Razem wrzask rzuca w niebo, słyszany z daleka:

Tak ryczy byk, gdy zranion od ofiar ucieka,

Niepewne z karku śmierci strząsnąwszy narzędzie.

A smoki oba, pełznąc w świątyni głąb, w pędzie

Uciekają, gdzie srogiej Trytonii194 jest wieża,

Pod stopy jej się kryjąc i obwód puklerza.

Więc piersi wszystkich nowy owłada wskróś przestrach:

Głoszą, że pomstę, w boskich zawartą rejestrach,