Jenom8 pomyślił, westchnął i wymówił, aż zaraz z nieba pomoc; gdyż Bóg nasz dobry i Pan wielce litościwy.

Szczodra ręka Jego sypie dobrodziejstwa na niegodnych i niewdzięcznych, a często i na niewiadomych9.

Nie chce dać człowiek, albo nie umie, albo się datkiem zubożyć boi; Bóg zaś jako morze, i małe, i wielkie rzeki napełnia, wodami łask nieprzebranych.

Dziwna tego Pana szczodroto10! Który mając wszystko, tak siłę11 daje, a dawszy siłę, i sam się dał ludziom na zbawienie w przydatku12.

Doznałem, wyznawam13, uniżyłem się; a Pan mi dobrze czynił, nie patrzając na podłość moję14, żem niegodny, ale na wszechmocność Swoję, iże jest dobroczynny.

Bo zrzuciwszy ze mnie wór utrapienia, odział mię płaszczem weselnym, i nagrodziwszy stratę, osuszył oczy moje od płaczu.

Dawszy mi ratunek podobny, dał hamulec w upadku i podźwignienie, a tak wyrwał duszę moję od śmierci.

Udzieliwszy łaskę do podparcia w przygodzie, dał warunek nogom od usterku15 majestat wieczny obrażającego.

Za tę tedy16 łaskę, Panu z niskiem upadnieniem dziękuję, dziękuję za nagrodę utraty, a oraz17 i w pewnej nadziei zostaję, że mu się podobać będę w krainie żyjących.

Chwała Ojcu etc18.