Wstał z ławki, do odejścia gotów.
Dobra spojrzeniem go zatrzymała.
— Ja wiem sposób213 gładszy — rzekła.
— Ciekaw go jestem.
— Mówiłeś waszmość, że on, niebożę, robotą się zabawia?
— Łańcuch wykuwa. Ale jaki łańcuch! Na szyję króla chyba — albo królowej!
— Właśnież w tym rzecz. Najmiłościwszy nasz pan artystą jest i w kunsztach się kocha. Giana wypuścił za to, że śpiewa cudnie — czemuż by nie mógł postąpić tak samo z Jurasiem, który jest mistrz w złotnictwie.
— Hm... bez urazy waszmościanki... mój sposób gładszy i prędszy!
— Zatrzymamy go w zapasie. Tymczasem waszmość łańcuch mi ów przynieś.
— Chciałażbyś214 waszmościanka sama z nim iść do króla?