— Nikt niewolić cię nie będzie — rzekł stryj. — Skoroś jednak dziewka już duża, a do stanu zakonnego inklinacji197 nie masz, więc zapewne przeciwić się szczęściu własnemu nie będziesz. Ufność tę gruntujemy na rozsądku twoim — ile że wedle statutu dziewkom już od trzynastej wiosny życia liczą się lata dyskrecjonalne198. A Speculum Saxonum199 córce mieszczańskiej wcześniej przyznawa pełnoletność niż szlachciance...
Basia patrzyła na stryja, niewiele rozumiejąc.
— Baldi — odezwała się ciotka, solenność200 o jeden stopień zniżając — młodzian jest na podziw gładki i rezolutny. Basieczka nasza nie sprzyjać by mu nie mogła...
Ujęła bratankę pod brodę i w oczy jej spojrzała.
— Starej ciotce — szepnęła — prawdę wyznać możesz. Miły ci ów Włoszek, nieprawda?...
Basia milczała.
— Toć nie zaprzesz chyba, że każde przybycie jego radość ci sprawia, a każdą nieobecność dłuższą opłakujesz?...
W oczach dziewczyny odmalowało się zdziwienie — milczenia jednak nie przerywała.
— Summa summarum201 — rzekł stryj, niecierpliwie nogami szurając — gotowaś Baldiego za małżonka przyjąć?
I wzrok zimny, wzrok członka magistratury i karciciela nadużyć publicznych, na siostrzenicę obrócił.