— Jak?
— Zostańcie wszyscy na drugi rok w piątej klasie!
Za dobrą radę Kozioł dostaje w głowę ogryzkiem jabłka.
Po krótkim zamieszaniu zabiera głos najpoważniejszy w tym gronie — Ossowski.
— Zebraliśmy się tu — mówi — ażeby opowiedzieć sobie wzajemnie: co każdy z nas zamierza czynić po otrzymaniu patentu. Trzeba więc, żeby Kozły przestały brykać i żeby zrobiło się trochę spokojniej.
— Racja. Niech Kozioł schowa rogi.
— Będziemy mówili kolejno, jak siedzimy.
— Osa! Zaczynaj od siebie.
Ossowski przesuwa rękę po czole.
— Znacie mnie dobrze — przemawia głosem smutnym. — Wiecie, że rwę się do nauki, jak — koń do żłobu. Ale cóż, kiedy tego konia przytrzymuje w miejscu — uzda...