— Głupiś!
Dembowski, znacznie spokojniejszy, uśmiechnął się na to „filozoficznie”.
— Dlaczego mam być głupi? — zapytał bez gniewu.
— Bo nie możesz zrozumieć, że... że...
Zaciął się — trudno mu było myśl swą wyrazić słowami.
— No, że... jedno drugiemu nie przeszkadza! — dokończył wreszcie głosem podniesionym.
Tamten kręcił głową, naprawdę nic nie rozumiejąc.
Usiedli na ławce. Sprężycki długo milczał, napiętkiem163 ziemię rozgrzebując, wreszcie rzekł:
— Widzisz, Bronek, to jest tak. Czy ty lubisz na przykład — sapieżanki?
— Ba!