Wy kały Rzymu, psy! Niech was okryją
Wrzody i trądy, byście wstręt budzili
Przed ukazaniem się, byście się wzajem
O milę z ciągiem wiatru zarażali!
O, gęsie dusze w powłoce człowieczej!
Jakżeście mogli uciec przed hałastrą,
Którą by małpy w puch rozbiły? Bodaj
Was Ereb47 schłonął! Wszystkie rany z tyłu.
Plecy czerwone, a oblicza blade
Z trwogi i znoju. Wróćcie do ataku