Przerywał opis, aby łkać i szlochać,

Tak, że ktokolwiek był przy tym obecny,

Mokre miał lica, jak liście po deszczu.

W smutnych tych czasach męskie moje oko

Wzgardziło łzami niegodnymi męża.

I czego wtedy żałość nie zdołała

Wydobyć z niego, to wydobył teraz

Twój wdzięk; oślepił je prawie od płaczu.

Nigdy o żadną łaskę nie błagałem

Ani przyjaciół, ani nieprzyjaciół;