I bladą noszą jeno głupcy. Zrzuć ją!

To moja pani, to moja kochanka!

O! Gdyby mogła wiedzieć, czym jest dla mnie!

Przemawia, chociaż nic nie mówi; cóż stąd?

Jej oczy mówią, oczom więc odpowiem.

Za śmiały jestem; mówią, lecz nie do mnie.

Dwie najjaśniejsze, najpiękniejsze gwiazdy

Z całego nieba, gdzie indziej zajęte,

Prosiły oczu jej, aby zastępczo

Stały w ich sferach, dopóki nie wrócą.