Kto nagle wielki ogień chce zapalić,

Podsuwa iskrę pod snop wielkiej słomy:

Ach, jakie plewy, jakie z Rzymian śmiecie,

Kiedy płomieniem swym oświecać muszą

Tak nędzne, podłe jak Cezar stworzenie!

Lecz, o boleści, dokąd mnie prowadzisz?

Może rozmawiam z chętnym niewolnikiem,

I będę musiał z moich słów zdać liczbę;

Lecz miecz mam w dłoni, szydzę z niebezpieczeństw.

KASKA