I z dobrą kieską ruszyłby daleko.

Wychodzi.

ANTYFOLUS Z SYRAKUZY

Wierny to sługa, panie, który często,

Gdy troska czarną myślą mnie owieje,

Wesołym żartem pogodę mi wraca.

Racz teraz ze mną parę ulic zwiedzić

I obiadować ze mną w mej gospodzie.

PIERWSZY KUPIEC

Daruj, że przyjąć nie mogę zaprosin,