To gorzki mojej samotności skutek,

Nie mam dowcipu, bo go wygnał smutek,

Bo jego serce, twardsze od kamienia,

Poezji mojej zabiło natchnienia.

Jeśli go szata wabi malowana,

Mojaż w tym wina, żem biednie ubrana?

Piękność ma więdnie, dowcip mój blednieje;

Smutne to wszystkich zdradzonych żon dzieje.

Na jedno jego spojrzenie miłosne

Wszystko odkwitnie jak róże na wiosnę.