Miejcież gotowe statki i przyprawy,

Których do naszej potrzeba nam sprawy,

Gdy ja w powietrza górne lecę koła,

Gdzie mnie fatalne, wielkie dzieło woła,

Muszę je spełnić u południa progu:

Zsiadłej krwi kropla na księżyca rogu

Wisi, a wprzódy mi ją schwycić trzeba,

Zanim na ziemię kapnie z sklepów40 nieba;

Dystylowana potem przez me czary,

Tak fantastyczne stawi przed nim mary,