Po co przyniosłeś stamtąd te sztylety?

Tam być powinny — odnieś je na miejsce,

A śpiących dworzan krwią pomaż oblicza.

MAKBET

Nie, tam nie wrócę, i myśleć się lękam

O tym, com zrobił, a znów spojrzeć na to

Nie mam odwagi.

LADY MAKBET

Mężu słabej woli!

Daj mi sztylety, śpiący i umarli