Przestań mieć wiarę w świętym mym zakonie.
Któż to nadchodzi?
Wchodzi Lucjo.
LUCJO
Ojcze, dobry wieczór!
Gdzie stróż więzienia?
KSIĄŻĘ
Wyszedł; wkrótce wróci.
LUCJO
O piękna Izabelo! Serce moje blednieje na widok twoich czerwonych oczu. Cierpliwości! I mnie jej potrzeba, i ja na obiad i wieczerzę poprzestać muszę na garści otrąb i szklance wody; ze strachu o głowę nie śmiem napełnić brzucha, bo po jednej dobrej uczcie wzięłaby mnie pokusa. Lecz powiadają, że jutro wraca książę. Na uczciwość, Izabelo, kochałem twojego brata; gdyby stary ten dziwak książę, miłośnik czarnych kątów, został był w domu, on żyłby teraz.