Wychodzi Izabela.
KSIĄŻĘ
Książę niewielką winien ci wdzięczność, mój panie, za sąd twój o nim, tylko na szczęście, obraz niepodobny.
LUCJO
Nie znasz tak dobrze księcia jak ja, mój ojcze; lepszy z niego strzelec, niż ci się zdaje.
KSIĄŻĘ
Dobrze, dobrze, odpowiesz kiedyś za to wszystko. Bądź zdrów!
LUCJO
Czekaj chwilę; pójdę z tobą i opowiem ci jeszcze parę pięknych historyjek o naszym księciu.