Bądźcie weseli — lub idźcie do diabła!

Lecz moja Kasia musi ze mną jechać.

Nie tup tak nóżką, ocząt nie wytrzeszczaj:

Umiem być panem tego, co jest moje,

A żona moja, to własność jest moja,

Mój dom, me meble, spichlerz mój, me pole,

Koń mój i wół mój, mój osioł, me wszystko.

Tu, przy mnie stoi; kto śmie, niech jej dotknie,

A największego padewskiego zucha,

Co chce mnie wstrzymać, rozumu nauczę.