Twojego męża, twego króla, pana;

To piękność twoją, jak mróz warzy łąki,

Jak burza pączkom, sławie twojej szkodzi,

Nigdy kobiecej nie przystoi twarzy.

Kobieta w gniewie, jak zmącona woda,

Jest błotna, gęsta, szpetna i niesmaczna,

Póki do dawnej czystości nie wróci,

Nawet spragniony zaczerpnąć jej nie chce.

Mąż twój, jest pan twój, opiekun, twe życie,

Głowa i zwierzchnik; troszczy się o ciebie,