A rosa, która czasami błyszczała

Na pączkach, niby wschodnich pereł sznurek,

Teraz świeciła w pięknych kwiatów oku

Jak łzy żałoby nad wielką ich hańbą.

Gdym wyrzutami gniew mój zaspokoił,

O przebaczenie prosiła w pokorze,

Więc zażądałem pazia, jej podrzutka,

Posłuszna, jedną z swych wróżek posłała,

Aby pacholę212 przywiodła213 natychmiast

Do mojej w wróżek królestwie altany.