Nie zostawiły i śladu po sobie;

Śmiertelnych ludzi głód dręczy; już zima,

A ich wieczorów pieśń nie rozwesela,

Przeto i księżyc, ten król morskich toni,

Blady od gniewu, za mgłami i deszczem,

Sieje po ziemi tysiączne choroby;

Pory się roku zmieniły w zamęcie,

Na świeże łono róży mróz upada,

Na siwej głowie i na brodzie zimy,

Jak na szyderstwo, słodkich lata pączków