Oddal się, mopanku.

Sługa wychodzi.

Zbliż się, uczciwy Flaminiuszu. Pan twój jest wspaniałomyślnym szlachcicem, ale ty masz rozum i wiesz doskonale, choć do mnie przychodzisz, że to nie pora pożyczania pieniędzy, zwłaszcza dla nagiej przyjaźni, bez żadnych rękojmi. Weź te trzy dukaty dla siebie, uczciwy chłopaku, przymruż trochę oczu i powiedz, że mnie w domu nie znalazłeś. Bądź zdrów!

FLAMINIUSZ

Byćże to może, by świat tak się zmienił,

My jednak żyli, jak żyliśmy wprzódy?

Niech się to złoto przyrzuci do masy,

Ha, ty przeklęty i podły metalu,

Leć do tych, którzy za boga cię mają!

Rzuca pieniądze.