A kiedy Fortuna,

Zmieniając humor, swego faworyta

Z wzgardą odepchnie, tłum cały sług jego,

Do szczytu góry drapiących się za nim

Na klęczkach nawet, obojętnym okiem

Na toczącego się w przepaść pogląda,

Lecz mu w upadku nikt nie towarzyszy.

MALARZ

Rzecz to powszednia. Mógłbym ci pokazać

Alegorycznych obrazów tysiące,