Zimnej nauki obyczajów nie znał,

Goniąc za słodką rozkoszy zwierzyną.

Lecz ja, któremu świat był sutą ucztą,

Który na służbie mojej miałem więcej

Ócz, serc, języków, niż ich mogłem użyć;

Ja, do którego przylgnęły tysiące,

Jak do gałęzi dębowych lgną liście —

Liście te spadły jednej zimy tchnieniem —

Zostałem nagi, wszystkich burz igraszką.

Mnie, który dotąd szczęście tylko znałem,