To lato z waszą pomieszane zimą;

Zbójcy jej męża, za tę waszą zbrodnię

Dwóch jej niewinnych braci głowy spadły,

Jak moja ręka — wam na pośmiewisko.

Jej ręce, język i niepokalaną

Czystość jej, droższą nad język i ręce,

Wyście jej, zdrajcy bez serca, wydarli.

Gdybym wam mówić pozwolił, nędznicy,

Wstyd by wam bronił przebaczenia żebrać.

Słuchajcie teraz, jak was męczyć będę: