AKT DRUGI

SCENA I

Przed domem pana Page

Wchodzi pani Page z listem w ręce

PANI PAGE

Co? Ja, com uniknęła miłosnych listów w świątkach mojej piękności43, mam teraz być ich przedmiotem?

„Nie pytaj mnie o rozumne powody, dla których cię kocham, bo choć miłość bierze czasami rozum za swojego tłumacza, nie bierze go nigdy za swojego radcę. Nie jesteś młoda, i ja też nie dzisiejszy; z tej więc strony jest między nami sympatia. Jesteś wesoła, ja też nie płaksa; Ha! ha! tym przeto więcej jeszcze między nami sympatii. Lubisz wino, ja go też za kołnierz nie wylewam; mogłażbyś pragnąć więcej sympatii? Niech więc to wystarczy, pani Page, (jeśli miłość żołnierza może wystarczyć) aby ci wytłumaczyć, dlaczego cię kocham. Nie powiem: lituj się nade mną, bo to nie żołnierskie wyrażenie, ale powiem: kochaj mnie.

Czy noc, czy dzień biały,

Zimno, czy upały,

Gotów dla twej chwały