„Co noc się myśli moje ku Sylwii unoszą.

O, czemuż ja, co skrzydła daję im w tę drogę,

Tak cicho, lekko wzlatać, by gościć z rozkoszą,

Gdzie one próżno goszczą, ja, ich pan, nie mogę?

W twoje przeczyste łono tulą się me posły184,

A ja król, król ich, skoro wzlecieć im pozwolę,

Klnę własne łaski, które w tyle łask je wzniosły,

Bo jakżeż rad bym posiąść szczęsną sług mych dolę.

Klnę siebie, że im dając zbyt swobodne wodze,

Wpuszczam w gród, gdzie sam pragnę stanąć na załodze185”.