A jednak malarz nieco jej pochlebił,

Chyba że nazbyt ja pochlebiam sobie.

Jej włosy jasne, moje szczerozłote.

Jeśli on widzi w tym całą różnicę,

Przywdzieję włosy takiej jak ta barwy.

Jej oczy modre jak szkło. Również moje.

Lecz czoło niskie, a moje tak wzniosłe.

Jakiż w niej urok, cóż go w niej ujmuje,

Czym bym go również ująć nie zdołała,

Gdyby nie ślepym była miłość bóstwem.