Ja, ja, Walencjo, nie dbam o nią wcale.
Szaleńcem mienię tego, co naraża
Życie za dziewczę, które go nie kocha.
Więc się jej zrzekam. Niechaj będzie twoją.
KSIĄŻĘ
Tym wyrodniejszy i podlejszy jesteś,
Że tyle o nią podjąwszy zabiegów,
W tak nierycerski porzucasz ją sposób.
Jak czczę mych przodków, tak twoją, Walencjo,
Dzielność podziwiam, uznając cię godnym