Wodotrysk zrywa się i spada z płaczem...
Szlachetne oczy, które zachwycała
Jasnoróżowa biel żywego ciała,
Spojrzenia teraz zamieniają z Parką4...
Oh! jak miłości czas przeminął szparko!
Z złamaną strzałą Eros5, wyczerpany,
Leży u zimnych stóp jałowej Diany6.
Niebo się krwawi na krańcach zachodu;
Mroki ogarną wnet obszar ogrodu —
I oto dążę, gdzie mnie nikt nie czeka,