Po chłodnych ścieżkach, gdzie, jak złote blaszki,

Szeleszczą liście. Czasem, skądś z ustroni,

Powionie zapach, lecz to echo woni,

Subtelne de profundis3 późnych kwiatów:

Nie masz jaśminów już, ni róż szkarłatów!

Niekiedy na gałęzi nagiej drzewa

Jakiś usiędzie ptak, krótko zaśpiewa

I odlatuje... Jak puste gospody

Chylą się drzewa, na wybrzeżu wody.

A serce bije, dusza tęskni — za czem?