A tu do Baru mil ze trzydzieście,

A tam, co poczniesz sam bez koniska?

Krótko, gorąco — widzę najjaśniej;

Ściska za serce troska zajadła;

Chciałem już wracać — kiedy, jak w baśni,

Biała przedemną chatka usiadła.

Prawda, że młynka coś nie wywija,

Wkoło murawa, schludny podwórek:

Więc dla odwagi — Zdrowaś Maryja,

I het do chatki na podwieczórek.