W chacie staruszka, cudo kobiéty,

Wita pątnika ludzkiemi słowy;

Gdy mi Abaddon, czart pospolity,

Trefny161 swój kruczek162 wsadził do głowy.

A trzeba wiedzieć, że u nas w szkole.

Miało swą łyżkę każde pacholę163.

Więc gdy mi prawi: że mąż leśniczy

Gdzieś za borsukiem po nocy brodzi;

Że jej Marysia, kwiatek dziewiczy,

Czysta oskoma dla wszystkiej młodzi;