A tu po drodze przejeżdżają pany,

Bogate kupcy, pobożne prałaty.

Dziad o przytułek modli się k’nim żwawo;

Lecz każdy w ciężkiej czuł się tarapacie89:

Xiądz ma z prebendą90, pan kłopot ze Sprawą,

Kupiec z towarem — Dziad zaśmiał się łzawo:

„Jak się pościelesz, lak wyśpisz, kamracie!”

Tędy, wóz drewek przedawszy na rynku,

Wracał i Kiryk w sukmanie podartej:

— „Wy chorzy, dziadku?” — „A chory, mój synku!