Pan Bóg mnie z Nieba nawiedził w twej chacie...

Stamtąd ja modłą twe biedy odpędzę...

A tu... weź spadek w tej starej siermiędze...

Jak się pościelesz... tak wyśpisz... kamra... cie...”

To mówiąc skonał — taka wola Boska,

Kręć się czy nie kręć, a zachody płonne.

Nasz Kiryk trumną, to dołem się troska;

Półkorca owsa zaniósł na podzwonne,

„A resztę (mówił) pod jesień domierzym”.

Trafiła prośba w uszeczko prałacie,