Co lśnią się, lecz zimne, jak stal szlifowana.

Słyszałem ja dużo od rzeszy uczonej,

Że przyjaźń jest lepsza niż miłość młodzieńcza:

Bo ona grunt rzeczy, jak Złoty Czerwony1,

A miłość — to tęcza, nic więcej jak tęcza.

Lecz daruj, że jeszcze nazywam to baśnią,

I w wianek grochowy miłości nie zdobię:

Bo kiedy się w sercu o miedzę powaśnią,

Kto wygra? Nietrudno domyśleć się tobie.

Choć zostać ci druhem tak byłoby błogo,