Mnie wówczas szkolnym karmiono pyłem;
Lecz Mars pomazał Muzeczkom plany:
Bowiem praeruptus animo8 byłem,
To jest, w gorącej wodzie kąpany.
Więc wziąłem na kieł9: bądź zdrów, Alwarze!
Cichaczem zbieram swoje manatki,
Kęs chleba, soli — w jednej czamarze10 —
Szabelka przy mnie — czmychnąłem z klatki.
Dzień prawie cały biegłem bez ducha
Przez rowy, lasy, kwitnące niwy;