Aż głód zawzięty, w gardle posucha

Dały mi wiedzieć, żem przecie żywy.

Tedy do siebie przyszedłem wreszcie;

Lecz kapsa11 chora, a głód uciska,

A tu do Baru mil ze trzydzieście,

A tam, co poczniesz sam bez koniska?

Krótko, gorąco — widzę najjaśniej;

Ściska za serce troska zajadła;

Chciałem już wracać — kiedy, jak w baśni,

Biała przedemną chatka usiadła.