Każdy cię wita, och! duszą radosną...

A jednak, jednak niegodnaś ty, wiosno!

Związałaś słonko, że idzie nieskoro3,

I wszystko drzemie pod lodową korą...

— Panie łaskawy! nie trzeba koszyka?

Nie trzeba!... Zimno aż kości przenika:

Na chleb przedałem świtę4 u Chaima,

I chleba nié ma, i odziewku nié ma

I biedna żona — ot, umrze z zgryzoty...

— Obdarz biednego, paneczku mój złoty!