Dziwna! dopóki jest za czym — przy trudzie

Człek nie masz czasu i westchnąć jak ludzie,

Praca za pracą, jak kawki na słotę;

A teraz, głodny, czy znajdziesz robotę?

Mój mocny Boże! czemu tak się dzieje?

Jeden pracuje, aż krwawy pot leje,

I puchnie głodem — a drudzy siedzieli,

Jak ptaszek w gnieździe... nierówno Bóg dzieli...

— Już umrzeć chyba; lecz dusza rogata...

Boże mój Boże, zabierz mnie ze świata.