Skoro nie chce się zatrzymać, trzeba ja zgasić.

Blue Velvet

Żyłam w czyśćcu Tartak, w Biznes Centrum,

Tam piwo pieniło się jak tutejsze morze,

barman był kulawy, otwierały się sezamy

pod stołem dla cierpiętników wszelkiej maści,

święta była przemiana kostek lodu w wodę.

Absolut nas rozgrzeszał. Półnagie czekałyśmy

w narożnikach, peruki pachniały sianem,

w rękach starego Wadima wszystkie jak aksamit