Ślepa kiszka jak stara uliczka prowadzi ją daleko.

Potem przychodzi moja kolej, proszę o zastrzyk,

żeby nie widzieć, jak człowiek staje się ciałem.

Oko kotary

W sali pooperacyjnej pokorne moczenie,

z basenem wszystkie chwyty dozwolone.

Schowałam czopki przeczyszczające,

rozpuściły się, salowa doniosła, że pluję

na jej robotę, potem kroplówki były łaskawsze,

poiły mnie dawką wyborowych hypnosów.