O ziemio nędzy...
O ziemio nędzy i zamarzłych kęp!
W łonie twym ognie gorzeją głęboko,
A pierś twa zimną i twardą opoką,
Którą lemieszem targa człowiek-sęp...
Nad tobą co dzień białe słońce wschodzi —
Już by i skały stopił ciągły żar!
A tyś niezmienna, z praodwiecznych kar
Twe ciało ścięte w lód i wiecznie chłodzi...
Nad tobą tarcza księżyca srebrzysta