Poparł go Rocho, strasząc ich a podmawiając do oporu.
— Uchwalicie po złotówce, a potem każą wam dodać po rublu... A jak to było z uchwałą na dom la543 sądu, co? Dobrze się podpaśli za wasze pieniądze. Niezgorsze kałduny544 im porosły!
— Już ja w tym, aby gromada nie uchwaliła — szepnął Grzela przysiadając się do Rocha, któren545 go wzion546 na stronę547 i dając jakoweś pisma i książeczki cosik548 z cicha i ważnie549 nauczał.
Tamci zaś pogadywali jeszcze o tym i owym, jeno co550 jakoś ospale i bez wielkiej chęci, nawet Mateusz był dzisia551 smutny, mało się odzywał, a tylko bacznie chodził oczami za Antkiem.
Mieli się już rozchodzić, boć trza552 było wraz ze dniem dźwignąć się do roboty, kiej553 przyleciał kowal skarżąc, że dopiero przyjechał ze dwora, i klął na wieś i na wszystkich.
— Co to was znowu ukąsiło? — spytała Hanka wyzierając oknem.
— A co? wstyd powiedzieć, ale trąby są nasze chłopy, i tyla554! Dziedzic z nimi jak z ludźmi, jak z gospodarzami, a te kiej555 pastuchy od gęsi! Już się ugodzili z dziedzicem, już wszyscy byli za jednym, a kiej556 przyszło się podpisywać, to jeden drapie się po łbie i mruczy: „a ja wiem!”, drugi powieda557: „baby się jeszcze poredzę558”; zaś trzeci zaczyna skamłać559, abych mu jeszcze dołożyć tę przyległą łączkę. I zrób co z takimi. Dziedzic tak się zagniewał, że ani już chce słuchać o zgodzie, a nawet przykazał nie dopuszczać lipeckiego bydła na leśne paśniki, a kto wpędzi, fantować560.
Strwożyli się tą niespodzianą nowiną, klnąc winnych a swarząc561 się między sobą coraz zawzięciej, gdy Mateusz ozwał się smutnie:
— Wszyćko562 bez to, co naród563 pobłąkany i zgłupiały kiej564 barany, a nie ma go komu przywieść do rozumu!
— Mało to jeszcze Michał się natłumaczy każdemu?