— Prawda, niechby cię ochuchała, a już by ci wąsy wyrosły na łokieć.

— Prześmiewacie! Opowiadają, że chłopu ze słupskiej parafii, co ich pono wyszczuł psami, to Cyganicha jeno mignęła jakimś lusterkiem przed ślepiami, a zaraz całkiem zaniewidział.

— I podobno ludzi, w co chcą, przemieniają, nawet we zwierzaki.

— Kto się spije, ten się sam najlepiej we świnię przemienia.

— Hale, a ten gospodarz z Modlicy, co to łoni na odpuście beł, nie łaził to na czworakach, nie szczekał?

— Zły go opętał, przeciek dobrodziej wypędzali z niego diabła.

— Jezu, że to są na świecie takie sprawy, jaże skóra cierpnie!

— Bo złe wszędy się czai jak ten wilk kiele owiec.

Trwoga wionęła przez serca, że skupiły się barzej, a Witek, rozdygotany strachem, cicho szepnął:

— A u nas też cosik straszy...